KATECHEZA FATIMSKA 8

Z DAWNA POLSKI TYŚ KRÓLOWĄ, MARYJO…”

Sierpień z wielu względów możemy nazwać miesiącem maryjnym. Korzystając z pełni lata i okresu wakacji, wielu naszych rodaków decyduje się na udział w pieszej pielgrzymce na Jasna Górę lub do innego maryjnego sanktuarium. Najwytrwalsi pątnicy, wyruszający do Częstochowy z najdalszych stron Polski, pokonują pieszo nawet ponad sześćset kilometrów. Jak zgodnie twierdzą pielgrzymi: piękno ojczystej przyrody, wspólna modlitwa, możliwość duchowej, wewnętrznej odnowy, a przede wszystkim spotkanie z Matką Bożą, w miejscu które sobie szczególnie wybrała, obficie wynagradzają trud
i niewygody, związane z pozostawieniem rodzinnego domu.
W okresie wakacji kalendarz liturgiczny polskiego Kościoła jest szczególnie bogaty we wspomnienia, święta i uroczystości maryjne. Dla wielu rodaków, również tych mieszkających aktualnie zagranicą, staje się to okazją do przypomnienia lub uświadomienia sobie swoich korzeni. Próbują więc tak organizować czas wypoczynku, by choć na kilka dni wrócić w rodzinne strony
i uczestniczyć w parafialnym odpuście lub szczególnie uroczystych, tygodniowych obchodach Dróżek ku czci Zaśnięcia i Wniebowzięcia NMP, celebrowanych w polskich Kalwariach. Obcokrajowcy zgodnie zauważają
i podkreślają, że wyjątkowa wrażliwość maryjna bardzo mocno przenika naszą polską tradycję. Znajduje to także swoje odbicie w naszym ojczystym języku, który stanowi fundament naszej narodowej kultury. W żadnym innym kraju Matka Boża nie jest określana tytułem Jagodnej, Zielnej czy Siewnej.
Sierpień jest również miesiącem liturgicznie związanym z objawieniami
w Fatimie. Zapowiadając tragedię II wojny światowej, Matka Boża złożyła pewną obietnicę. Siostra Łucja napisała o tym w liście do papieża Piusa XII: „Pan nasz obiecał roztoczyć specjalną opiekę nad Portugalią w czasie tej wojny ze względu na poświęcenie narodu Niepokalanemu Sercu Maryi przez biskupów portugalskich, jako dowód łask, które będą udzielone innym narodom, jeżeli – jak Portugalia – poświęcą się Jemu”. Dzięki temu poświęceniu w 1931r. Portugalia została cudownie ocalona przed rewolucją komunistyczną niszczącą sąsiednią Hiszpanię. Nic więc dziwnego, że w obliczu zbliżającej się kolejnej wojny światowej w 1938r., ponowiono poświęcenie sprzed siedmiu lat. Po ludzku, do dziś jest niezrozumiałe, że Portugalia do końca II wojny światowej zdołała zachować neutralność.
W tym trudnym czasie papież Pius XII, którego historia nazwała „fatimskim” , dostrzegł ratunek dla świata w spełnieniu orędzia Matki Bożej
z Fatimy. Zgodnie z Jej prośbą, 31 października 1942r. poświęcił świat Niepokalanemu Sercu Maryi. Wiązał z tym aktem ogromne nadzieje, uważnie obserwując co się dzieje na świecie. Diagnoza papieża była ogromnie wymowna. Skreślił ją w liście z 25 kwietnia 1943r.: „Nie wystarczy modlić się, wzywać pomocy Jezusa i pośrednictwa Maryi. Trzeba, by wszyscy poznali
i uznali, że ta wojna, która wydaje się największą od początku świata, jest ostatecznie nie czym innym, jak najzasłużeńszą karą z powodu obrażania Bożej sprawiedliwości. Rozum ludzki, zadufany w swoje siły, odmówił należnego Bogu posłuszeństwa. Ludzie zaniedbali religię, całkiem ją zlekceważyli. Boże przykazania odrzucili jako niegodne siebie i swoich czasów. Dążyli jedynie do wygód, do bogactw i rozkoszy. To się zemściło, bo gdy usunie się świętość
i religię, następuje w życiu wielkie zamieszanie i gwałtowne zaburzenia. Zbłądzono, dlatego trzeba się nawrócić. Były ciemności, trzeba światła prawdy. Ci, którzy odrzucili religię niech teraz do niej wrócą. Obyczaje muszą być uformowane według nauki Jezusa. Nauka ta ma objąć swoim wpływem jak najszersze obszary życia. Im więcej włożymy w to wysiłku, tym milsze będą Bogu modlitwy”.
Zło, jak przypomniał Ojciec Święty nie jest abstrakcją, ono staje na naszej drodze i objawia swoją obecność, czasem w przerażający sposób. Nie możemy zapomnieć, że przyczyniamy się do takiej sytuacji przez własny grzech, którego konsekwencje mogą być bardzo bolesne i tragiczne. Obecność zła nie powinna rodzić w nas lęku, lecz uświadamiać potrzebę naszej zdecydowanej odpowiedzi w postaci nieustannego zwracania się ku Bogu. Dostrzegając realne zagrożenia, Pius XII wskazał Kościołowi „fatimską receptę”, widząc w niej ratunek dla świata i Kościoła. Od tego momentu, co jest bardzo znamienne, losy wojny się odwróciły.
Kolejną konsekwencją tego aktu było wydanie 4 maja 1944r. dekretu rozszerzającego na cały świat święto Niepokalanego Serca Maryi, „w tym celu, by za przyczyną Najświętszej Bożej Rodzicielki nastał dla wszystkich narodów pokój a dla Kościoła Chrystusowego wolność”. Dekadę później, w encyklice Ad caeli Reginam z 11 listopada 1954r. papież ustanowił święto NMP Królowej, obchodzone dziś 22 sierpnia. Prawda, którą od dawna rozważali wierni
w ostatniej tajemnicy chwalebnej różańca świętego, została w liturgii wyakcentowana osobnym wspomnieniem, dokładnie tydzień po uroczystości Wniebowzięcia. Ze świętem NMP Królowej jest związane pewne papieskie wezwanie, które dziś zostało zapomniane, a którego żaden z jego następców nie odwołał. Tego dnia cały Kościół powinien ponawiać poświęcenie Niepokalanemu Sercu Maryi. To poświęcenie nie powinno się wyrażać oczywiście w formie jednorazowego aktu, ale w naszej stałej postawie obecności przy Matce Bożej. Czy dziś pamiętamy o tym zobowiązaniu? Sierpień zadaje nam każdego roku pytanie o naszą wierność.
Jubileuszowy Rok Fatimski, mija w naszej ojczyźnie również pod znakiem innych, wielkich rocznic. Jubileusze koronacji najbardziej znanych
i czczonych wizerunków maryjnych: na Jasnej Górze, Gietrzwałdzie, Licheniu czy Leśniowie, powinny bardziej motywować nas do zadawania pytań o naszą wierność Panu Bogu: indywidualną i narodową. Pielgrzymi, zgromadzeni
w Częstochowie na Apelu Jasnogórskim, przypominają nam o tym wypowiadając codziennie słowa Modlitwy Jubileuszowej: „nasze przemienione życie jest żywym diamentem w koronie Maryi”. Jak trafnie zauważył kard. Franciszek Macharski: „My wszyscy jesteśmy przeznaczeni do tego by być diamentami, choć Pan Bóg wie lepiej niż my, ile w nas jest jeszcze pęknięć, skaz i węgla, które trzeba szlifować”.